Przejdź do treści
  • Strona główna
  • Relacje z podróży
    • Polska
    • Europa
    • Azja
  • Geociekawostki
  • Zobacz, gdzie już byliśmy!
  • Jedź z nami w góry!
  • Porady
  • Przewodnik beskidzki
  • O mnie
  • Współpraca
GeoŚwiat

GeoŚwiat

Blog o górach, podróżach i geografii

GeoŚwiat

GeoŚwiat

Blog o górach, podróżach i geografii

  • Strona główna
  • Relacje z podróży
    • Polska
    • Europa
    • Azja
  • Geociekawostki
  • Zobacz, gdzie już byliśmy!
  • Jedź z nami w góry!
  • Porady
  • Przewodnik beskidzki
  • O mnie
  • Współpraca
Strona główna Koszyk

Koszyk

Twój koszyk aktualnie jest pusty.

Wróć do sklepu

Przeżyj z nami przygodę!

Śledź mnie na Instagramie

geoswiat

Geoświat travel blog 🏞️🏰✈️🗺️
- reports and adventures from the travels and trails
- travel tips and equipment reviews
- geographic interesting facts

Kiedy idziesz 10 dni przez Pireneje i myślisz, ż Kiedy idziesz 10 dni przez Pireneje i myślisz, że piękniej już być nie może... 

#szlakdlugodystansowy #góry #trail #travel #mountains #podróże #szlak #geoświat #trekking #hiking #andora #andorra #grp #pireneje #pyrenees #backpacking #camping #zachodysłońca #zachodslonca #sunset #mountain #mountaintop #przewodnik #adventure
Drugi etap GR221 był jednym z tych piękniejszych Drugi etap GR221 był jednym z tych piękniejszych.

Początek dnia dał nam się trochę we znaki, bo padało i wiało, ale po dojściu do La Trapy nawet wyszło słońce. Potem jeszcze tylko dwie krótkie zlewy i słońce zagościło na stałe.

Na drugim etapie znajduje się jedyny fragment ubezpieczony łańcuchami. Ale spokojnie, nie jest trudny i nawet w deszczu i z dużymi plecakami jest spokojnie do przejścia. A potem już wygodna ścieżka, czasem trochę błotnista po porannych opadach.

Ostatecznie noc spędzamy niżej niż planowaliśmy żeby skorzystać z ostatnich drzew i trochę osłonić się przed wzmagającym się wiatrem. 

To też okazja, aby pokazać całej grupie, jak prawidłowo używać odciągów i na co zwrócić uwagę podczas spania w namiocie w większym wietrze.

#szlakdlugodystansowy #góry #gr221 #gr221mallorca #trail #szlak #mountains #latrapa #santelm #podróże #majorka #mallorca #trekking #travel #hiszpania #spain #multidayhike #geoświat #hiking #wędrówka #namiot #przewodnik #sagramola #colldesagramola #skgwarszarszawa #baleary #tramuntana #sierradetramuntana
Pisanie relacji będąc na szlaku GR 221 szło mi, Pisanie relacji będąc na szlaku GR 221 szło mi, delikatnie mówiąc, średnio. Nie pomagała trudna pogoda, częsty brak zasięgu i mnóstwo rzeczy, które jako przewodnik musisz zrobić wieczorem. 

Dlatego postanowiłam wrócić do tematu już z domu, wykorzystując nie tylko zdjęcia z wyjazdu, ale także nagrania.

Na pierwszy ogień idzie 1 etap, czyli droga z Port Andratx przez Przełęcz Vermell i Sant Elm aż do granicy lasu w drodze do monastyru La Trapa. 

Na start szlaku dojechaliśmy bezpośrednim autobusem linii 101 z Palmy. Pamiętaj, aby zabrać z Sant Elm odpowiednią ilość wody, bo następne miejsce jest oddalone o bardzo długi dzień drogi.

#szlakdlugodystansowy #góry #trail #podróże #szlak #gr221 #majorka #mallorca #santelm #portdandratx #gr221mallorca #travel #mountains #hiszpania #spain #namiot #multidayhike #przewodnik #vermell #la Trapa #geoświat #trekking #hiking #wędrówka
#Geociekawostkatygodnia Tym razem w ramach cyklu G #Geociekawostkatygodnia
Tym razem w ramach cyklu Geociekawostka przenosimy się w pobliskie Góry Świętokrzyskie, a dokładniej na Perzową Górę, gdzie znajduje się Kapliczka św. Rozalii 🌹

Perzowa Góra znajduje się na początku Głównego Szlaku Świętokrzyskiego, jeśli będziemy nim podążać od strony Kuźniaków. Jest to jedno ze stromszych wzniesień w okolicy, a jednocześnie bardzo malownicze dzięki licznym wychodniom skalnym znajdującym się na szczycie i w jego okolicach. Już w 1952 roku skałki zostały uznane za pomnik przyrody nieożywionej, a w 1995 roku ochronę rozszerzono i przekształcono w rezerwat przyrody o nazwie Perzowa Góra.

Sama kaplica znajduje się właśnie w jednej z takich skał. Skąd się tam wzięła?

▶️ Wychodnie na Perzowej Górze mają wysokość od 3 aż do 10 metrów w części centralnej, miejscami tworzą one pewnego rodzaju „stół”. I właśnie w jednej z tych wyższych skał pojawiła się szczelina z niewielką grotą, prawdopodobnie pochodzenia tektonicznego. Następnie wnęka została trochę poszerzona przez ludzi i przekształcona w większą grotę.

▶️ Jako najbardziej prawdopodobną wersję przyjmuje się, że kapliczka św. Rozalii powstała na przełomie XVIII i XIX, kiedy w okolicy rozwijało się hutnictwo żelaza. Do jego produkcji używano między innymi czerwonego piaskowca, z którego zbudowane są skały na Perzowej Górze. Przypuszcza się, że szczelinę z grotą odkryto właśnie podczas eksploatacji piaskowca. 

▶️ Jednocześnie był to okres, kiedy choroby zakaźne nadal stanowiły poważne zagrożenie dla społeczeństwa, więc kaplica powstała prawdopodobnie w celu ochrony okolicznych wsi przed zarazą. A to właśnie Święta Rozalia uważana jest za orędowniczkę chroniącą od zarazy i wszelkich chorób zakaźnych. 

A już 9 marca będzie okazja na zobaczenie kaplicy na żywo 😍
👉 Sprawdź: https://fb.me/e/5fAJB7Eqk
Dzień 3 Kiedy budzik dzwoni o 6 rano, wszyscy z u Dzień 3
Kiedy budzik dzwoni o 6 rano, wszyscy z ulgą wychodzimy z namiotu. To była gorąca, burzowa i ciasna noc. Kolejność dowolna, każdemu coś przeszkadzało bardziej 😂

Rano pogoda jest mało przyjemna i, jak na złość, zaraz po złożeniu namiotu zaczyna padać. Na szczęście po kilkunastu minutach przestaje i jedyne, co pozostaje to mokra trawa, mocząca buty i sprawiająca, że co jakiś czas noga ześlizguje się ze stromej ścieżki 💦

 Góry cały czas przysłonięte są chmurami, ale zdaje się jakby powoli miało się rozpogadzać. 

Szybko okazuje się, że tylko nam się zdaje, bo za chwilę chmury zasłaniają nam wszystko. Mam wrażenie, że wcale nie jesteśmy w górach, bo tutejsza dolina jest rozległa i zupełnie płaska. Niesamowite, jak wielki musiał być kiedyś lodowiec, który wyrzeźbił tę dolinę! 😱

W końcu droga szutrowa kończy się, przechodzimy przez rzekę i wkraczamy w las. Po godzinie marszu docieramy w końcu do posterunku straży granicznej 🇬🇪

Znów jest zabawnie, bo strażnicy po rosyjsku, my za to nie bardzo. W końcu jednak dogadujemy się, że spać w namiocie możemy tylko koło posterunku. Spędzanie nocy wyżej wymaga już uzyskania pisemnego zezwolenia.

Rozbijamy więc namiot, zostawiamy duże plecaki i na lekko ruszamy pod wodospad Shdugra i potem pod czoło lodowca Ushby.

Wodospad jest ogromny i naprawdę robi wrażenie. Zdecydowanie zasługuje na miano największego wodospadu Gruzji. Niestety, pogoda znów się psuje i chmury ponownie zasłaniają szczyty, a zaraz potem raczą nas strugami deszczu 💦

Na początku trochę jeszcze mamy nadzieję, że zaraz przejdzie, ale zlewa trwa w najlepsze. Rezygnujemy więc z dojścia pod lodowiec, bo szlak jest podobno dość trudny (a widoków i tak by nie było) i zawracamy do namiotu. 

Strugi wody są wszędzie, padają z chmur, płyną szlakiem i leją się z drzew. Ale po 15 minutach jest już nam mniej więcej wszystko jedno, bo przemoczone mamy absolutnie wszystko 😂

W końcu to już drugi dzień na szlaku, więc najwyższa pora żeby przemoczyć buty 😂

#góry #gory #kaukaz #caucasus #mazeri #mountains #travel #szlak #shdugrawaterfall #ushba #ushbaglacier #wodospad #szlakdlugodystansowy #gruzja #georgia #podróże #trail #lodowiec #swanetia #svaneti
Swanetia Dzień 1 Dzień zaczynamy od pysznego śn Swanetia
Dzień 1
Dzień zaczynamy od pysznego śniadanka w naszym guesthousie. Jest jajecznica, racuchy i inne pyszności. W międzyczasie załatwiamy też taxi, które zabiera nas do Etseri. To stąd ruszamy na nasz kilkudniowy trekking.

Początek szlaku to droga przez wieś. Po raz pierwszy mamy okazję z bliska zobaczyć swanecką kamienną wieżę. Kiedyś służyły jako schronienie podczas lokalnych konfliktów i ciężkich zim. Teraz stoją zapomniane i po cichu niszczeją. 

Szlak prowadzi drogą polną, w pełnym słońcu, więc jest trochę gorąco. Rozglądam się dookoła i odhaczam charakterystyczne rzeczy na Kaukazie:
✅ chatki pasterskie
✅ krowy (dużo krów)
✅ wielkie przestrzenie i góry ciągnące się w każdą stronę
✅ kwiaty na łąkach

Podejście na Przełęcz Bak idzie nam całkiem sprawnie, biorąc pod uwagę ciężkie plecaki. A szybko okazuje się, że najpiękniejsze widoki jeszcze przed nami ❤️

Za przełęczą czeka nas widokowe przejście grzbietem, a potem przyjemny trawers przez kwieciste zbocza Detsili. Na sam szczyt niestety nie dane jest nam wejść, ponieważ nad  Pasmem Granicznym zaczynają tworzyć się burzowe chmury. W tle słychać już pierwsze grzmoty. Trzeba więc przyspieszyć kroku.

W końcu dochodzimy do szczytu Mazeri. Burza rozgania się, więc zachwycamy się widokami i jemy lunch na szczycie. A jest się czym zachwycać, bo przepięknie widać Uszbę, a także całe Pasmo Swaneckie. 

W myślach odznaczam kolejne punkty z listy: 
✅ Burze tworzące się w przeciągu kilkunastu minut
✅ Lodowce lśniące w promieniach słońca

W końcu trzeba jednak kończyć ucztę, bo tym razem burza tworzy się nad Pasmem Swaneckim. Sprawnie więc schodzimy na dół i rozbijamy namiot na łąkach przed miejscowością Mazeri. 

Noc jest niespokojna, bo niebo co chwilę przecinane jest błyskawicami. Żadna burza jednak nie przechodzi nad nami - kończy się na deszczu.
Za tydzień o tej porze będziemy już na norweski Za tydzień o tej porze będziemy już na norweskim szlaku! ❤️

Naszym celem jest przejście przez archipelag Lofotów z południa na północ, czyli zrobić tzw. Trawers Lofotów. To połączenie różnych szlaków, które w sumie dają ponad 200 km trasę.

Na szlaku czekają na nas piękne widoki, surowe, skaliste szczyty i czyste, górskie jeziora. Nie zapomnijmy o grząskich łąkach i śniegu, którego w wyższych partiach gór jest jeszcze całkiem sporo 😅

Koniecznie zaobserwuj profil, aby nie przegapić żadnej relacji 😃

Gwarantuję mnóstwo pięknych widoków i trochę wskazówek, jak wędruje się po Lofotach 😃

#góry #mountain #mountains
#lofoten #trawerslofotów #acrosslofoten
#lofoty #trekking #multidayhike #tent #namiot
#norwegy #travel #podróże #geoświat
#norwegia #wildcamping #spanienadziko #kołopodbiegunowe #arcticcircle  #hiking #wędrówka #grupa #przewodnik #widok #mountainview #trail #szlakdlugodystansowy #szlak
Przełom Cetiny to jeden z najpiękniejszych przełomów, jakie w życiu widziałam. 

Można go oglądać z kilku miejsc, ale moim ulubionym jest widok z via ferraty Fortica. 

Cały przełom jest wtedy pod moimi stopami, niemal na wyciągnięcie ręki. 

Via ferrata jest przepiękna, ma kilka trudniejszych momentów, kiedy szlak wyprowadza na wąską, eksponowaną grań albo prowadzi klamrami po pionowej ścianie. Adrenalina gwarantowana 😅

A wszystko po to, aby na końcu stalowa lina zaprowadziła nas do ruin zamku górującego nad Omišem. Osoby bez sprzętu albo mniej obyte w skalnym terenie mogą dostać się na górę także zwykłym szlakiem turystycznym prowadzącym od drugiej strony miasteczka.

#góry #gory #omis #omiš #cetina #przełom #mountain #mountains #morze #morześródziemne #sea #chorwacja #croatia #travel #podróż #podróże #trail #szlak #viaferrata #viaferratafortica #blog #blogpodrozniczy #geoświat #przelomrzeki #cetinariver #climbing #wspinaczka #miasto #city #widok
Było już o klifach w Parku Telascica, teraz wię Było już o klifach w Parku Telascica, teraz więc przyszedł czas na wzgórze Grpascak. Szlak jest bardzo przyjemny, choć miejscami stromy. 

Ale w nagrodę otrzymujemy widok na wszystkie okoliczne klify, wyspy i zatoczki 🏝️

Na samym szczycie znajdują się ruiny starego fortu, który obecnie został zaadaptowany na centrum turystyczne. Można obejrzeć animacje, czy poczytać o tutejszych zwierzętach. Ale największą atrakcją jest oczywiście przeszklony punkt widokowy ❤️

Muszę przyznać, że miejsce ma swój klimat 😁

#gory #góry #mountain #mountains #croatia #chorwacja #telascica #parktelascica #grpascak #castle #fort #zamek #parkprzyrody #klif #klify #punktwidokowy #viewpoint #trekking #hiking #podróż #travel #trail #szlak #geoświat #morze #yachting #yacht #blog #blogpodrozniczy
Obserwuj na Instagramie

Śledź mnie na Facebooku

Okładka dla GeoŚwiat
1,028
GeoŚwiat

GeoŚwiat

Blog o zdobywaniu szczytów, odkrywaniu nowych miejsc i zamiłowaniu do geografii.

GeoŚwiat

2 weeks ago

GeoŚwiat
GRP wokół Andory Dzień 6Wstajemy jeszcze wcześniej niż zwykle. Wczorajszy upał tak nas przeczołgał, że decyzja była prosta: wstajemy jeszcze wcześniej niż zwykle. Decyzja prosta, choć nieprzyjemna.Pierwsze 1,5 godziny to dość strome podejście na przełęcz 2500 m. Cały czas towarzyszą nam piękne widoki skąpane w promieniach wschodzącego słońca. Niestety z pierwszymi promieniami przychodzi też ciepło. I tak zaczyna się nasz kolejny dzień smażenia 😂Na przełęczy robimy sobie przerwę. Pięknie widać stąd naszą całą dzisiejszą trasę. Najpierw daleko w dół, do schronu, a potem niekończące się podejście na Przełęcz Menners na wysokość 2750 m. Aż mnie nogi bolą jak na to patrzę, ale cóż, trzeba iść do przodu. Do schronu schodzimy bardzo sprawnie, tylko sam początek zejścia jest stromy i kruchy. A potem wchodzimy w teren: idealne miejsce na namiot co 10 minut 😂Pod schronem uzupełniamy wodę, jemy drugie śniadanie i wbijamy kolejną pieczątkę. Coraz mniej pustych miejsc 😁A potem ruszamy do góry. Niestety, historia z wczoraj się powtarza. Mimo, że na zegarkach dopiero 10:30, w słońcu jest już ponad 30 stopni. Staram się utrzymać wolne, równe tempo, ale stromizna i temperatura wymuszają zatrzymywanie się. Pojawia się też kilka krótkich, skalistych fragmentów, gdzie trzeba sobie pomóc rękami. Kiedy po godzinie docieramy do potoku, mam ochotę się w nim położyć. Zachowuję jednak odrobinę rozsądku i najpierw zdejmuję plecak i buty. A potem wsadzam nogi w lodowatą wodę, a resztę ciała polewam i schładzam zmoczoną koszulką. O matko, jak dobrze ❤️Z przerwy wychodzimy trochę schłodzeni. Ja wychodzę ociekającą, bo zakładam na siebie świeżo zmoczoną koszulkę i czapkę. Już po chwili jedyną częścią garderoby jaką mam suchą są skarpetki. Ale to jedyny sposób, abym była w stanie funkcjonować w tych temperaturach. Za potokiem szlak robi się trochę mniej stromy, pojawiają się kolejne skałki, więc jest trochę urozmaicenia. Przy kolejnym potoku zatrzymujemy się tylko na chwilę, aby nabrać wody i wylać na siebie następną butelkę wody w celu schłodzenia. Stąd jeszcze nieco ponad godzina na przełęcz. Ostatni odcinek prowadzi zakosami. Jeden, drugi, dziesiąty i końca dalej nie widać. W końcu jednak przełęcz wyłania się z grani. A tam niespodzianka: znak, że wchodzimy na teren parku i dalej obowiązuje zakaz latania dronem i spania pod namiotem. Pierwsze - luz. Ale to drugie dość mocno krzyżuje nam plany. Nigdzie wcześniej nie natknęliśmy się na te zakazy.Ostatecznie postanawiamy cofnąć się trochę w dół i rozbić przy jeziorze jeszcze przed parkiem narodowym. I to była doskonała decyzja, bo trafiamy na najpiękniejszy nocleg na całym szlaku. Sprawnie rozbijamy namioty i idziemy na szybką kąpiel, bo zza grani widać już chmury burzowe i słychać niedalekie pomruki. Przed schowaniem do namiotu sprawdzam jeszcze wszystkie odciągi i wszystkie śledzie przywalam kamieniami, aby zapobiec ich wyrwaniu przy mocniejszym wietrze. Po Lofotach wolę dmuchać na zimne.Na szczęście nasza przygoda z burzą kończy się na wietrze i lekkim deszczu. Główny rdzeń mija nas bokiem. Wieczór jest bardzo spokojny. Oglądamy piękny zachód słońca, potem wschód księżyca, a na koniec jeszcze nawet perseidy. Wszystko z widokiem na góry i jezioro 😍 ... See MoreSee Less

Photo

View on Facebook
· Share

Udostępnij na Facebooku Udostępnij na Twitterze Udostępnij na LinkedIn Udostępnij przez e-mail

GeoŚwiat

2 weeks ago

GeoŚwiat
GRP wokół AndoryDzień 5Otwierasz tropik namiotu, a tam jezioro, góry i różowiejące niebo. Co tu dużo mówić, jest pięknie. Wstawanie o tej porze wciąż boli, ale przynajmniej mam wrażenie, że jestem świadkiem małego spektaklu budzącej się przyrody. Na rozgrzewkę zaczynamy dla odmiany zejściem. Krótkim, ale stromym, po mokrej od rosy trawie. Efekt? Skarpetki i nogi zmoczone już po 5 minutach. I tylko marzę, żeby ta wilgoć została ze mną jeszcze parę godzin 😂.W dolinie wpadamy po pieczątkę w schronie (kolekcja rośnie!) i ruszamy ostro w górę. To jeden z bardziej wymagających kawałków GRP – trawersujemy strome zbocze, są skały, rumowiska i łańcuchy. Ale spokojnie, to przyjemne urozmaicenie, nic nadzwyczaj trudnego.Przy rozdrożu zostawiamy plecaki i lecimy na lekko po kolejną pieczątkę w schronisku. A tu kolejne jezioro z zaporą i na dodatek elektrownia wodna ukryta w górze. No muszę przyznać, że takich rozwiązań to nawet w Alpach nie widziałam.Wracając do plecaków, trafiamy na moment, kiedy helikopter przylatuje po ekipę techniczną. Dzieje się to tak blisko nas, że po raz pierwszy czuję na sobie podmuch śmigieł. I nagle te wszystkie sceny, gdzie ludzie przy helikopterze kucają, mają duży sens. Jedną ręką trzymam czapkę, a drugą okulary 😅Potem znów wędrujemy trawersem, mijamy kolejne szczyty, a słońce smaży niemiłosiernie. Wreszcie, po zejściu do kolejnej doliny, znajdujemy parę drzew. Tutaj to prawie jakbym wygrała w totka 😂 Rozsiadamy się więc wygodnie i robimy lunch nad potokiem. Dzisiejsze menu: gnocchi z zupą pieczarkową. Brzmi dziwnie, smakuje genialnie 😍Ostatnie 1,5 godziny dnia to już tortury. Gdy tylko odeszliśmy od potoku temperatura nagle skoczyła o 10 stopni. Zegarek pokazuje 13:00 – czyli najgorsze godziny. Zero wiatru, południowe zbocza, więc pot zalewa oczy. Idziemy w tempie ślimaka, od cienia do cienia. Nie ma go dużo, ale czasem zdarzają się pojedyncze drzewka. To też moment na sprawdzenie, czy osoba za nami jeszcze żyje i nie padła gdzieś po drodze 😅W końcu docieramy nad Jezioro Sorda. Schron już pełny, chociaż nie ma jeszcze 15:00. Tutaj poznajemy pierwszych Polaków w Pirenejach! Krótka pogawędka, a potem wracamy do rytuałów: znaleźć miejsce na namiot, rozłożyć obóz, kąpiel w lodowatym jeziorze i gotowanie kolacji.Wieczór upływa na siedzeniu nad wodą, partyjce w karty i podziwianiu ogromnego stada owiec sunącego po zboczu naprzeciwko. Przez chwilę zastanawiamy się, czy przypadkiem nas nie staranują, ale ostatecznie schodzą dalej w dolinę. Spoiler alert: kilka dni później staranują nas inne zwierzęta 😂 ... See MoreSee Less

Photo

View on Facebook
· Share

Udostępnij na Facebooku Udostępnij na Twitterze Udostępnij na LinkedIn Udostępnij przez e-mail

GeoŚwiat

2 weeks ago

GeoŚwiat
GRP wokół AndoryDzień 4Po trzech dniach intensywnego trekkingu nasze nogi same prosiły o litość. Więc plan na dziś? Krócej, spokojniej, bez nadmiernego mordowania się. Tylko 700 metrów podejścia, kawałek grzbietem i zejście nad jezioro. Prawie jak dzień wolny 😉.Wychodzimy dopiero o 10:00, bo szkoda było nie wycisnąć do ostatniej minuty luksusu spania pod dachem. A śniadanie… no cóż, człowiek od razu zapomina, że jeszcze wczoraj jadł gotową zalewajkę od knorra gdzieś na kamieniu 😂Podejście idzie nam dość sprawnie, mimo ciężkich plecaków i upału. W plecakach niesiemy naprawdę bardzo ciekawe rzeczy: 10 surowych jajek na jajecznicę, kilogram jabłek i nektarynek, a ja mam dodatkowo paczkę popcornu, której nie zdążyliśmy zjeść wczoraj wieczorem. No po prostu luksusy 😁Koniec podejścia jest mało przyjemny, bo szlak jest fatalnie oznakowany, a zbocze pocięte jest milionem krowich i owczych ścieżek. Słowem, musimy wyznaczyć szlak samodzielnie. Na grzbiecie wita nas taki wiatr, że prawie myślę o założeniu bluzy. Ale tylko prawie 😂. W między czasie słońce chowa się za chmury i zaczynam uważnie obserwować chmury pod kątem burzy. Ale póki co cieszymy się, że dla odmiany nie smażymy się jak na patelni.Tuż przed zejściem robimy dłuższą przerwę na podziwianie widoków i lunczyk. A potem już tylko zejście nad jezioro, które jest przepiękne. Obok niego jest tyle idealnych miejsc na namiot, że przez pół godziny prowadzimy debatę w stylu: „Tu jest równo, ale tam ładniejszy widok… a może jednak przy wodzie?”. A podobno od przybytku głowa nie boli 😂 W końcu udaje nam się znaleźć kompromis i rozbijamy się przy potoku wpadającym do jeziora, tuż obok miejsca na ognisko.W międzyczasie słońce wraca, a temperatura znowu szybuje w górę, więc szybko wskakujemy do jeziora. I to dosłownie, bo zaraz przy brzegu jest już ponad 2 metry głębokości. Szok temperaturowy mamy gratis. Ale takie schłodzenie się jest naprawdę przyjemne ❤️A wieczorem robimy ognisko. Jest malutkie, bo drewna w okolicy jak na lekarstwo. W końcu jesteśmy powyżej granicy lasu. Ratują nas… krowie placki. Palą się całkiem nieźle, trzeba tylko dobrze je ułożyć żeby nie zatamować dopływu powietrza. A w pakiecie ziołowy aromat. Romantyzm level Andora 😅.To był idealny dzień na złapanie oddechu. Odpoczynek, piękne widoki, kąpiele w lodowatej wodzie i ognisko – czego chcieć więcej? Takie dni na szlaku kocham najbardziej ❤️ ... See MoreSee Less

Photo

View on Facebook
· Share

Udostępnij na Facebooku Udostępnij na Twitterze Udostępnij na LinkedIn Udostępnij przez e-mail

Newsletter

Chcesz co tydzień otrzymywać propozycje ciekawych miejsc do zobaczenia na świecie?
* wymagane

Najpopularniejsze posty

  • Co zobaczyć w okolicach Kołobrzegu? 10 pomysłów na krótkie wycieczki

  • Budapeszt w jeden dzień – co zobaczyć? Przejście letnie cz.1.

  • Co zobaczyć w okolicach Helsinek? 15 pomysłów na krótkie wycieczki

  • Cheile Turzii – jak zwiedzić wąwóz Turda i zjechać 600 metrową tyrolką?

  • Kanion Zrmanja w Chorwacji – to tu kręcono Winnetou!

  • Droga do Omalo – czy to najniebezpieczniejsza droga na świecie?

  • Sanktuarium Maria Śnieżna i Góra Igliczna z punktem widokowym

  • Tour de Monte Rosa – wszystko, co musisz wiedzieć, aby wyruszyć na szlak

  • Góra Biakło – jak zdobyć Jurajski Giewont?

  • Grań Tatr Niżnych – wszystko, co musisz wiedzieć!

Wcześniejsze wpisy

Czego szukasz?

Alpy Beskid Niski Bieszczady Chorwacja Dolny Śląsk Europejskie góry Finlandia Garda Geociekawostka Gruzja GSB Góry Góry Kaczawskie Góry Kamienne Góry stołowe Helsinki Jaskinia Jezioro Jura Korona Gór Polski Kurs Przewodników Górskich Maroko Meteorologia Miasto Omalo-Shatili Podsumowanie Rumunia Rzeka Skały Sport Szlak długodystansowy Szlak Orlich Gniazd Szwajcaria Słowacja Tatry Tour de Monte Rosa Warszawa Welebit Wieża widokowa Wąwóz Włochy Zachodniopomorskie Zamek Źródła Życiowo
© prawa autorskie2025 GeoŚwiat. Wszelkie prawa zastrzeżone.Blossom PinIt | Stworzony przez Blossom Themes.Napędzane przez WordPress . Polityka prywatności