Przejdź do treści
  • Strona główna
  • Relacje z podróży
    • Polska
    • Europa
    • Azja
  • Geociekawostki
  • Zobacz, gdzie już byliśmy!
  • Jedź z nami w góry!
  • Porady
  • Przewodnik beskidzki
  • O mnie
  • Współpraca
GeoŚwiat

GeoŚwiat

Blog o górach, podróżach i geografii

GeoŚwiat

GeoŚwiat

Blog o górach, podróżach i geografii

  • Strona główna
  • Relacje z podróży
    • Polska
    • Europa
    • Azja
  • Geociekawostki
  • Zobacz, gdzie już byliśmy!
  • Jedź z nami w góry!
  • Porady
  • Przewodnik beskidzki
  • O mnie
  • Współpraca
Strona główna Koszyk

Koszyk

Twój koszyk aktualnie jest pusty.

Wróć do sklepu

Przeżyj z nami przygodę!

Śledź mnie na Instagramie

geoswiat

Geoświat travel blog 🏞️🏰✈️🗺️
- reports and adventures from the travels and trails
- travel tips and equipment reviews
- geographic interesting facts

Plan na dzisiaj był prosty. Naprawdę prosty. Ale s Plan na dzisiaj był prosty. Naprawdę prosty.
Ale szybko okazało się, że los ma wobec nas zupełnie inne plany i najwyraźniej uznał, że nie możemy się nudzić 😂
Także zamiast opalania w cieniu krokusów dostaliśmy raczej wersję „przeprawa wodna między krokusami”. Tylko ktoś zapomniał zapewnić nam kalosze 😅

Zgodnie z prognozą, Braszów przywitał nas deszczem. Takim jeszcze niegroźnym, akurat na kurtkę. Pamiętam, że pomyślałam wtedy: „eee, chyba nie będzie tak źle z tą pogodą”.

Och, jakże ja byłam naiwna 😂

Z lotniska dojechaliśmy autobusem do centrum i zaczęliśmy poszukiwania gazu. Niestety, sklep, który mieliśmy upatrzony, był zamknięty, więc musieliśmy podejść jeszcze w drugie miejsce. 

Potem wypłata gotówki z bankomatu. Pierwszy się zaciął i nie chciał oddać nam karty, więc przeżyliśmy chwilę grozy. 
Drugi chciał policzyć nam prawie 20% prowizji za wypłatę. 
Trzeciemu podobała się karta Visy, Mastercarda już nie. 

Potem czas na szybkie jedzonko, toaletę i siadamy nad telefonami żeby zamówić ubera. Udaje nam się upolować bardzo dobrą cenę na przejazd i za 90 km płacimy jakieś 240 zł. Minutę po opłaceniu przyjazdu zaczyna lać. Na zewnątrz robi się dosłownie biało, a po ulicach zaczynają płynąć potoki. A pośrodku nich my - miejscami prawie po kostki w wodzie. 

Droga mija nam szybko, bo po wczesnej pobudce, śpimy w najlepsze. Budzą nas dopiero dziury na drodze, gdy zjeżdżamy z asfaltu. 

Szybko się okazuje, że droga, która normalnie jest przejezdna, po dzisiejszych ulewach jest miękka i co chwilę przecinana strumieniami. Także w prezencie od losu dostajemy +2 godziny marszu w ulewie. Zupełnie gratis. 

I jak tu nie kochać gór? 😂

Kierowca patrzy na nas trochę z niedowierzaniem i życzy nam udanej wyprawy. Widać, że sam chyba nie do końca wierzy w swoje słowa. 

Szybko chowamy się pod drzewa, żeby choć trochę mniej zmoknąć w czasie przepaku. Ubieramy odzież szturmową, czyli kurtki, spodnie wodoodporne, pokrowce na plecaki, a niektórzy nawet parasolki. 10 min i woda już po nas cieknie 😂

Co mogę powiedzieć o dalszej drodze? Cóż... Było mokro. I to nawet bardzo mokro. I ciężko, bo każde z nas ma na plecach około 20 kg.
#Góry #braszów #fogarasze #podróże #rumunia
Miało być spokojne wyjście z domu, piękne zdjęcie Miało być spokojne wyjście z domu, piękne zdjęcie z plecakiem i pełna kontrola nad sytuacją.
W praktyce wyglądało to bardziej jak wyprowadzka rumuńskiego taboru 😂

Wielki plecak, mały plecak z elektroniką i jedzeniem na lot, dodatkowy worek z prowiantem i ja, klinująca się z tym wszystkim w drzwiach 😅

Wczorajsze pakowanie też nie należało do łatwych. Czułam się jakbym grała w tetrisa na śmierć i życie z moim plecakiem 😂

W końcu jednak jakoś to wszystko upchałam. Wychodzi jakieś 21-22 kg + woda. To ten moment, w którym człowiek naprawdę zastanawia się nad swoimi wyborami życiowymi. Dlaczego nie można było wybrać się do Hiszpanii, tylko jechać w Fogarasze gdzie nadal leży 1,5 metra śniegu? 😂

Ale wiecie co?
Takie momenty chyba najlepiej oddają klimat podróży. Nie idealne kadry, tylko ten lekki chaos, tona gratów i poczucie, że właśnie zaczyna się kolejna przygoda. Tęskniłam za tym 😁

#Góry #fogarasze #podróże #trekking #przygoda
Moje ulubione miejsce w Kołobrzegu? Zdecydowanie Moje ulubione miejsce w Kołobrzegu?

Zdecydowanie Ekopark Wschodni i Słone Bagno 😍

Drewniane kładki, widok na morze i niekończący się śpiew ptaków. Uwielbiam. 

A najlepsze jest to, że bez problemu można dojść tutaj z centrum miasta na pieszo albo podjechać autobusem. 😁

#Kołobrzeg #morze #majówka #ekoparkwschodni #bałtyk
Przygotowania do wakacyjnych wypraw posuwają się c Przygotowania do wakacyjnych wypraw posuwają się coraz dalej 😍

Dzisiaj, korzystając z chwili wolnego, złożyłam wniosek o pozwolenia na przebywanie w strefie przygranicznej. 

Kto poznaje, gdzie wybieramy się już w sierpniu? 🤩

#góry #trekking #kirgistan #przygotowania #wakacje
Kiedy idziesz 10 dni przez Pireneje i myślisz, że Kiedy idziesz 10 dni przez Pireneje i myślisz, że piękniej już być nie może... 

#szlakdlugodystansowy #góry #trail #travel #mountains #podróże #szlak #geoświat #trekking #hiking #andora #andorra #grp #pireneje #pyrenees #backpacking #camping #zachodysłońca #zachodslonca #sunset #mountain #mountaintop #przewodnik #adventure
Drugi etap GR221 był jednym z tych piękniejszych. Drugi etap GR221 był jednym z tych piękniejszych.

Początek dnia dał nam się trochę we znaki, bo padało i wiało, ale po dojściu do La Trapy nawet wyszło słońce. Potem jeszcze tylko dwie krótkie zlewy i słońce zagościło na stałe.

Na drugim etapie znajduje się jedyny fragment ubezpieczony łańcuchami. Ale spokojnie, nie jest trudny i nawet w deszczu i z dużymi plecakami jest spokojnie do przejścia. A potem już wygodna ścieżka, czasem trochę błotnista po porannych opadach.

Ostatecznie noc spędzamy niżej niż planowaliśmy żeby skorzystać z ostatnich drzew i trochę osłonić się przed wzmagającym się wiatrem. 

To też okazja, aby pokazać całej grupie, jak prawidłowo używać odciągów i na co zwrócić uwagę podczas spania w namiocie w większym wietrze.

#szlakdlugodystansowy #góry #gr221 #gr221mallorca #trail #szlak #mountains #latrapa #santelm #podróże #majorka #mallorca #trekking #travel #hiszpania #spain #multidayhike #geoświat #hiking #wędrówka #namiot #przewodnik #sagramola #colldesagramola #skgwarszarszawa #baleary #tramuntana #sierradetramuntana
Pisanie relacji będąc na szlaku GR 221 szło mi, de Pisanie relacji będąc na szlaku GR 221 szło mi, delikatnie mówiąc, średnio. Nie pomagała trudna pogoda, częsty brak zasięgu i mnóstwo rzeczy, które jako przewodnik musisz zrobić wieczorem. 

Dlatego postanowiłam wrócić do tematu już z domu, wykorzystując nie tylko zdjęcia z wyjazdu, ale także nagrania.

Na pierwszy ogień idzie 1 etap, czyli droga z Port Andratx przez Przełęcz Vermell i Sant Elm aż do granicy lasu w drodze do monastyru La Trapa. 

Na start szlaku dojechaliśmy bezpośrednim autobusem linii 101 z Palmy. Pamiętaj, aby zabrać z Sant Elm odpowiednią ilość wody, bo następne miejsce jest oddalone o bardzo długi dzień drogi.

#szlakdlugodystansowy #góry #trail #podróże #szlak #gr221 #majorka #mallorca #santelm #portdandratx #gr221mallorca #travel #mountains #hiszpania #spain #namiot #multidayhike #przewodnik #vermell #la Trapa #geoświat #trekking #hiking #wędrówka
#Geociekawostkatygodnia Tym razem w ramach cyklu G #Geociekawostkatygodnia
Tym razem w ramach cyklu Geociekawostka przenosimy się w pobliskie Góry Świętokrzyskie, a dokładniej na Perzową Górę, gdzie znajduje się Kapliczka św. Rozalii 🌹

Perzowa Góra znajduje się na początku Głównego Szlaku Świętokrzyskiego, jeśli będziemy nim podążać od strony Kuźniaków. Jest to jedno ze stromszych wzniesień w okolicy, a jednocześnie bardzo malownicze dzięki licznym wychodniom skalnym znajdującym się na szczycie i w jego okolicach. Już w 1952 roku skałki zostały uznane za pomnik przyrody nieożywionej, a w 1995 roku ochronę rozszerzono i przekształcono w rezerwat przyrody o nazwie Perzowa Góra.

Sama kaplica znajduje się właśnie w jednej z takich skał. Skąd się tam wzięła?

▶️ Wychodnie na Perzowej Górze mają wysokość od 3 aż do 10 metrów w części centralnej, miejscami tworzą one pewnego rodzaju „stół”. I właśnie w jednej z tych wyższych skał pojawiła się szczelina z niewielką grotą, prawdopodobnie pochodzenia tektonicznego. Następnie wnęka została trochę poszerzona przez ludzi i przekształcona w większą grotę.

▶️ Jako najbardziej prawdopodobną wersję przyjmuje się, że kapliczka św. Rozalii powstała na przełomie XVIII i XIX, kiedy w okolicy rozwijało się hutnictwo żelaza. Do jego produkcji używano między innymi czerwonego piaskowca, z którego zbudowane są skały na Perzowej Górze. Przypuszcza się, że szczelinę z grotą odkryto właśnie podczas eksploatacji piaskowca. 

▶️ Jednocześnie był to okres, kiedy choroby zakaźne nadal stanowiły poważne zagrożenie dla społeczeństwa, więc kaplica powstała prawdopodobnie w celu ochrony okolicznych wsi przed zarazą. A to właśnie Święta Rozalia uważana jest za orędowniczkę chroniącą od zarazy i wszelkich chorób zakaźnych. 

A już 9 marca będzie okazja na zobaczenie kaplicy na żywo 😍
👉 Sprawdź: https://fb.me/e/5fAJB7Eqk
Dzień 3 Kiedy budzik dzwoni o 6 rano, wszyscy z ul Dzień 3
Kiedy budzik dzwoni o 6 rano, wszyscy z ulgą wychodzimy z namiotu. To była gorąca, burzowa i ciasna noc. Kolejność dowolna, każdemu coś przeszkadzało bardziej 😂

Rano pogoda jest mało przyjemna i, jak na złość, zaraz po złożeniu namiotu zaczyna padać. Na szczęście po kilkunastu minutach przestaje i jedyne, co pozostaje to mokra trawa, mocząca buty i sprawiająca, że co jakiś czas noga ześlizguje się ze stromej ścieżki 💦

 Góry cały czas przysłonięte są chmurami, ale zdaje się jakby powoli miało się rozpogadzać. 

Szybko okazuje się, że tylko nam się zdaje, bo za chwilę chmury zasłaniają nam wszystko. Mam wrażenie, że wcale nie jesteśmy w górach, bo tutejsza dolina jest rozległa i zupełnie płaska. Niesamowite, jak wielki musiał być kiedyś lodowiec, który wyrzeźbił tę dolinę! 😱

W końcu droga szutrowa kończy się, przechodzimy przez rzekę i wkraczamy w las. Po godzinie marszu docieramy w końcu do posterunku straży granicznej 🇬🇪

Znów jest zabawnie, bo strażnicy po rosyjsku, my za to nie bardzo. W końcu jednak dogadujemy się, że spać w namiocie możemy tylko koło posterunku. Spędzanie nocy wyżej wymaga już uzyskania pisemnego zezwolenia.

Rozbijamy więc namiot, zostawiamy duże plecaki i na lekko ruszamy pod wodospad Shdugra i potem pod czoło lodowca Ushby.

Wodospad jest ogromny i naprawdę robi wrażenie. Zdecydowanie zasługuje na miano największego wodospadu Gruzji. Niestety, pogoda znów się psuje i chmury ponownie zasłaniają szczyty, a zaraz potem raczą nas strugami deszczu 💦

Na początku trochę jeszcze mamy nadzieję, że zaraz przejdzie, ale zlewa trwa w najlepsze. Rezygnujemy więc z dojścia pod lodowiec, bo szlak jest podobno dość trudny (a widoków i tak by nie było) i zawracamy do namiotu. 

Strugi wody są wszędzie, padają z chmur, płyną szlakiem i leją się z drzew. Ale po 15 minutach jest już nam mniej więcej wszystko jedno, bo przemoczone mamy absolutnie wszystko 😂

W końcu to już drugi dzień na szlaku, więc najwyższa pora żeby przemoczyć buty 😂

#góry #gory #kaukaz #caucasus #mazeri #mountains #travel #szlak #shdugrawaterfall #ushba #ushbaglacier #wodospad #szlakdlugodystansowy #gruzja #georgia #podróże #trail #lodowiec #swanetia #svaneti
Obserwuj na Instagramie

Śledź mnie na Facebooku

Okładka dla GeoŚwiat
1,028
GeoŚwiat

GeoŚwiat

Blog o zdobywaniu szczytów, odkrywaniu nowych miejsc i zamiłowaniu do geografii.

GeoŚwiat

3 weeks ago

GeoŚwiat
Fogarasze: dzień 3Budzik dzwoni tym razem wyjątkowo wcześnie. Ale nie ma czasu na marudzenie, bo prognoza obiecała nam okienko pogodowe do wczesnego popołudnia, więc trzeba korzystać, zanim góry znowu przypomną nam, że jesteśmy tu tylko gośćmi.Szybkie śniadanie, dopijanie herbaty na pół śpiąco i ruszamy w stronę przełęczy Fereastra Mare a Sâmbetei (2188 m).Już od początku idzie się podejrzanie dobrze. Dopiero po chwili dociera do mnie dlaczego: przecież w namiotach zostało kilka kilogramów gratów 😂 Nagle człowiek odkrywa, że jednak potrafi się poruszać szybciej niż żółw.Na dnie doliny znajduje się ogromne lawinisko, jego powierzchnia bardzo przypomina mi stary, letni lodowiec. Omijamy wielkie grudy śniegu i zerkamy nieśmiało na przełęcz. Stromo? No jest stromo, ale nie widać nawisów i widać, że kilka dni temu ktoś tędy podchodził. Jest nadzieja!Wymieniam kije na czekan i zaczynamy powoli piąć się do góry. Dość szybko okazuje się, że jest stromiej niż mi się wydawało z dołu, a nachylenie przekracza 40 stopni. Robi mi się trochę nieswojo, w tak stromym terenie w warunkach zimowych to byłam raz, może dwa. I wtedy wpada mi do głowy genialny pomysł. Taki naprawdę wybitny 😂Postanawiam odbić trochę bardziej w prawo, bo wydaje mi się, że tam będzie mniej stromo.Spoiler: nie było. Do tego ta część stoku jest w słońcu, więc śnieg coraz bardziej się zapada i zamienia w słabo trzymający cukier. Wytrwale idę do góry, wyrąbując sobie stopnie. Moje tempo osiąga prawdopodobnie znów tempo żółwia wyścigowego. Do zmęczenia i trudności puka też strach, bo gdy patrzę w dół, to nogi miękną. I kiedy jestem już prawie na przełęczy, a do pokonania zostaje mi ostatnie 10-15 metrów stromizny, wpadam na jeszcze głupszy pomysł: zejdę na skalną grzędę po prawej, będzie łatwiej i przynajmniej nie wyjadę z lawiną. A przecież cały czas jest 3 lawinowa 😅No i cóż, z lawiną faktycznie nie wyjadę, ale łatwiej to na pewno nie będzie...Szybko okazuje się, że grzęda to mieszanina luźnych kamieni, lodu, skał i małych krzaczków borówki. Po chwili namysłu wołam do Franka, który jest już na górze, żeby zrzucił mi linę. Obiektywnie ten fragment nie jest trudniejszy, ale głowa trochę wysiada i potrzebuję wsparcia żeby zrobić te ostatnie kilkanaście kroków. I w końcu jest, jesteśmy na przełęczy. Jest pięknie. Choć widoki podziwiać trzeba też rozważnie, bo po drugiej stronie przełęczy jest kilkumetrowy nawis. Dość szybko zgodnie stwierdzamy, że przełęcz już wystarczająco nas przeczołgała i odpuszczamy planowaną pętlę. Zostawiamy plecaki i na lekko ruszamy na Coltu Balaceni (2230 m) — jeden z najbardziej charakterystycznych szczytów Fogaraszy z wielkim krzyżem i pionowymi stokami od północy.Grań okazuje się zaskakująco przyjemna. Śnieg przeplata się z trawą i skałami, a po wcześniejszym podejściu wszystko wydaje się już spacerkiem 😂Trzeba tylko uważać na nawisy i dziury pod śniegiem, które miejscami mają koło metra głębokości. W drodze na szczyt pogoda zaczyna się psuć, pojawiają się chmury chwilami zakrywające grań i silniejszy wiatr. Robimy więc tylko szybkie zdjęcie przy krzyżu i sprawnie wracamy do plecaków. Zejście z przełęczy jest trudne i wymaga dużej uważności, ale jest zdecydowanie łatwiejsze niż wejście moim autorskim wariantem. W drodze do namiotów podziwiamy jeszcze stado kozic, dorosłe z młodymi. Patrzę na nie trochę z zazdrością, też chciałabym tak skakać w trudnym terenie 😅Wtedy stwierdzam, że może jednak nie potrzebuję zdobywać kolejnego poziomu survivalu i oznajmiam chłopakom, że schodzę do doliny. Nie chcę powiększać kolekcji pogiętych namiotów o następny egzemplarz 😂Na szczęście oni dochodzą do podobnych wniosków. Choć nikomu się już kompletnie nie chce, zaczynamy zwijać obóz.Na dole wieje może minimalnie mniej, więc chłopaki wybierają nocleg w bacówce. Ja natomiast, pamiętając pająki z poprzedniej nocy, wciskam namiot do przedsionka bacówki. To jedyne miejsce, gdzie da się choć trochę osłonić od wiatru i jednocześnie uniknąć ośmionożnych współlokatorów 😂Wieczorem znowu obserwujemy lawinę schodzącą z grani głównej. Huk niesie się po całej dolinie i robi naprawdę ogromne wrażenie.Noc jest niespokojna, wiatr szarpie namiotem, a krople uderzają o tropik. Koło północy niebo zaczynają też rozcinać błyskawice. ... See MoreSee Less

Photo

View on Facebook
· Share

Udostępnij na Facebooku Udostępnij na Twitterze Udostępnij na LinkedIn Udostępnij przez e-mail

GeoŚwiat

4 weeks ago

GeoŚwiat
Fogarasze: dzień 2O 7 rano budzi mnie… cisza.I to taka podejrzana cisza. Przez chwilę leżę nieruchomo i próbuję zrozumieć, czego brakuje. A potem dociera do mnie: DESZCZ PRZESTAŁ PADAĆ! 😂Wyskakuję czym prędzej z namiotu pełna nadziei na widoki życia… i cóż, widoków brak. Chmury dalej wiszą tak nisko, jakby chciały za chwilę znów uraczyć nas deszczem. Sprawdzam pogodę i, podobno, za godzinę ma się rozpogodzić.No to trudno, poświęcam się i wracam do śpiwora, żeby napisać dla Was relację z pierwszego dnia 😄O 9 słońca nadal brak, ale głód okazuje się silniejszy niż komfort cieplny. Wypełzamy ze śpiworów i robimy wielką wystawkę mokrych rzeczy przed bacówką. Godzinę później w końcu pojawia się słońce, więc wystawka szybko zamienia się w pełnoprawny sklep outdoorowy 😂Skarpetki, spodnie, rękawiczki, kurtki, liofilizaty… dosłownie wszystko suszy się na każdym możliwym kamieniu i kijku.My za to rozsiadamy się wygodnie przed bacówką i wchodzimy w tryb regeneracji. Książka, krzyżówki, dron, kakao, gapienie się na góry — każdy znalazł swoje zajęcie. Oczywiście z obowiązkowymi przerwami na obracanie mokrych rzeczy na drugą stronę niczym kiełbasek na grillu 😂Ja idę jeszcze na spacer po okolicy i mnie mogę przestać się zachwycać! Krokusy są dosłownie wszędzie. W końcu siadam sobie na kamieniu przy granicy śniegu i po prostu gapię się na góry. I w takich momentach człowiek przypomina sobie, po co właściwie taszczy te 20 kg przez całą dolinę 😄W międzyczasie analizujemy opcje na dalszą trasę. Ostatecznie postanawiamy spróbować dojść na przełęcz w grzbiecie głównym, gdzie stoi schron. No kto by nie chciał zanocować na wysokości 2200 m w zamknietym schronie wyglądającym jak piłka? Początek podejścia jest wręcz cudowny. Potok, krokusy, trochę słońca, ludzie spacerujący po dolinie (taktycznie przemilczę ciężki plecak…)Ale ta sielanka kończy się dokładnie tam, gdzie zaczyna się śnieg 😂Zakładamy raki i od tego momentu zostajemy już sami. Tylko my, śnieg i góry.Idziemy powoli, bo jest stromo, a miejscami śnieg zapada się do kolan. Po kilku minutach zamieniam kije na czekan i odkrywam nową prawdę o życiu: chodzenie z czekanem i 20-kilowym plecakiem ma bardzo mało wspólnego z romantyczną wizją górskich wypraw 😂Jest ciężko. Bardzo ciężko. Torowanie, szukanie trasy, zapadający się śnieg… tempo mamy mniej więcej takie, jakbyśmy wspinali się na Everest, a nie szli na przełęcz w Fogaraszach 😂W końcu dochodzimy mniej więcej do połowy podejścia i po raz pierwszy widzimy nasz cel. I szczerze? Nie wygląda to zachęcająco. Stromo, ślady dość świeżej lawiny i przede wszystkim nawisy na grani… Po krótkiej naradzie decydujemy się odpuścić. Góry nigdzie nie uciekną, a my bardzo chcielibyśmy jednak wrócić z tego wyjazdu w komplecie.Postanawiamy więc przebić się do czerwonego szlaku. Kilka minut później szczyty znowu chowają się w chmurach. Śmiejemy się, że to chyba góry właśnie pogratulowały nam rozsądnej decyzji 😅Zostaje jeszcze znaleźć miejsce na namiot. Oczywiście nie byłoby zabawy, gdyby było łatwo, więc po drodze przebijamy się przez kosówkę i szukamy czegokolwiek względnie płaskiego. W końcu znajdujemy wypłaszczenie pod zasypaną śniegiem bacówką. W końcu trafiamy względnie sensowne miejsce obok starej bacówki prawie całkowicie zasypanej śniegiem. Dlaczego względnie? Bo niby jest płasko, ale podłoże pokryte jest wielkimi, krzywymi kępami traw. A chwilę po rozłożeniu namiotów, jak na zamówienie, znowu wychodzi słońce.A widok? Absolutnie cudowny! Zdecydowanie w top 20 najpiękniejszych miejsc na namiot w moim życiu. Mamy też okazję podziwiać jak po drugiej stronie doliny schodzi lawina. A potem ogarniamy sobie plan na jutro, gotujemy kolację i chowamy się do namiotów, bo robi się naprawdę zimno. ... See MoreSee Less

Photo

View on Facebook
· Share

Udostępnij na Facebooku Udostępnij na Twitterze Udostępnij na LinkedIn Udostępnij przez e-mail

GeoŚwiat

4 weeks ago

GeoŚwiat
Fogarasze, dzień 1Plan na dzisiaj był prosty. Naprawdę prosty.Ale bardzo szybko okazało się, że los ma wobec nas zupełnie inne plany i najwyraźniej uznał, że nie możemy się przypadkiem nudzić 😂Zamiast opalania w cieniu krokusów dostaliśmy raczej wersję „przeprawa wodna między krokusami”. Tylko ktoś zapomniał zapewnić nam kalosze 😅Zgodnie z prognozą, Braszów przywitał nas deszczem. Takim jeszcze niegroźnym, akurat na kurtkę. Pamiętam, że pomyślałam wtedy: „eee, chyba nie będzie tak źle z tą pogodą”.Och, jakże ja byłam naiwna 😂Z lotniska dojechaliśmy autobusem do centrum i zaczęliśmy poszukiwania gazu. Niestety, sklep, który mieliśmy upatrzony, był cały czas zamknięty, więc musieliśmy podejść jeszcze w drugie miejsce. Potem wypłata gotówki z bankomatu. Pierwszy się zaciął i nie chciał oddać nam karty, więc przeżyliśmy chwilę grozy. Drugi chciał policzyć nam prawie 20% prowizji za wypłatę. Trzeciemu podobała się karta Visy, Mastercarda już nie. Potem czas na szybkie jedzonko, toaletę i siadamy nad telefonami żeby zamówić ubera. Udaje nam się upolować bardzo dobrą cenę na przejazd i za 90 km płacimy jakieś 240 zł. Minutę po opłaceniu przyjazdu zaczyna lać. Na zewnątrz robi się dosłownie biało, a po ulicach zaczynają płynąć potoki. A pośrodku nich my - miejscami prawie po kostki w wodzie. Droga mija nam szybko, bo po wczesnej pobudce, śpimy w najlepsze. Budzą nas dopiero dziury na drodze, gdy zjeżdżamy z asfaltu. Szybko się okazuje, że droga, która normalnie jest przejezdna, po dzisiejszych ulewach jest miękka i co chwilę przecinana strumieniami. Także w prezencie od losu dostajemy +2 godziny marszu w ulewie. Zupełnie gratis. I jak tu nie kochać gór? 😂Kierowca patrzy na nas trochę z niedowierzaniem i życzy nam udanej wyprawy. Widać, że sam chyba nie do końca wierzy w swoje słowa. Szybko chowamy się pod drzewa, żeby choć trochę mniej zmoknąć w czasie przepaku. Ubieramy odzież szturmową, czyli kurtki, spodnie wodoodporne, pokrowce na plecaki, a niektórzy nawet parasolki. Wystarczyło 10 min i woda już po nas cieknie 😂Co mogę powiedzieć o dalszej drodze? Cóż... Było mokro. I to nawet bardzo mokro. I ciężko, bo każde z nas ma na plecach około 20 kilogramów. Pogoda jest tak podła, że idziemy bardzo szybko i pierwszą przerwę robimy dopiero po 2,5 h marszu, gdy dochodzimy do schroniska. Budynek jest cały czas w remoncie, więc jedyne luksusy, z których mogliśmy skorzystać, to metrowy gzyms, który choć na te 15 minut pozwolił nam odpocząć od głośnego bębnienia kropel o kaptury. A potem jeszcze pół godziny i dochodzimy do końca płaskiej doliny, gdzie plan zakładał rozbijanie obozu. Sensownych miejsc na namioty jest jak na lekarstwo, wszystko płynie. I gdy już tracimy nadzieję, zza załomu wyłania się bacówka. Piętrowa, w miarę szczelna. No czuję się jakbym wygrała w totka! 🤩Wieczór więc upływa nam na suszeniu rzeczy i gotowaniu kolacji. I gdy już chcemy iść spać, okazuje się, że w bacówce oprócz myszy mieszka jeszcze kilkadziesiąt pająków, które po zmroku zamieniają sobie wnętrze chatki na parkiet taneczny. Mam wrażenie, że rywalizują między sobą, który szybciej albo z większą gracją opuści się na pajęczynie z sufitu. A że ja pająków nienawidzę całym sercem, to mimo ulewy na zewnątrz podejmuję jedyną słuszną decyzję: ewakuacja błyskawiczna 😂 Rozstawiam namiot i robię szybką przeprowadzkę.I tyle byłoby z mojego wygrania w totka...Muszę przyznać, że wyjazd zaczęliśmy naprawdę z przytupem.Atrakcji mieliśmy już tyle, że spokojnie powinno wystarczyć do końca wyprawy 😂 ... See MoreSee Less

Photo

View on Facebook
· Share

Udostępnij na Facebooku Udostępnij na Twitterze Udostępnij na LinkedIn Udostępnij przez e-mail

Newsletter

Chcesz co tydzień otrzymywać propozycje ciekawych miejsc do zobaczenia na świecie?
* wymagane

Najpopularniejsze posty

  • Co zobaczyć w okolicach Kołobrzegu? 10 pomysłów na krótkie wycieczki
  • Trawers Lofotów – wszystko co musisz wiedzieć
  • Kanion Zrmanja w Chorwacji – to tu kręcono Winnetou!
  • Budapeszt w jeden dzień – co zobaczyć? Przejście letnie cz.1.
  • Co zobaczyć w okolicach Helsinek? 15 pomysłów na krótkie wycieczki
  • Spacer w Złotym Potoku – Rezerwat Parkowe
  • Przełom Renu (Rheinfall) – najpotężniejszy wodospad w Europie
  • Droga do Omalo – czy to najniebezpieczniejsza droga na świecie?
  • Cheile Turzii – jak zwiedzić wąwóz Turda i zjechać 600 metrową tyrolką?
  • Grań Tatr Niżnych – wszystko, co musisz wiedzieć!

Wcześniejsze wpisy

Czego szukasz?

Alpy Beskid Niski Bieszczady Chorwacja Dolny Śląsk Europejskie góry Finlandia Garda Geociekawostka Gruzja GSB Góry Góry Kaczawskie Góry Kamienne Góry stołowe Helsinki Jaskinia Jezioro Jura Korona Gór Polski Kurs Przewodników Górskich Maroko Meteorologia Miasto Omalo-Shatili Podsumowanie Rumunia Rzeka Skały Sport Szlak długodystansowy Szlak Orlich Gniazd Szwajcaria Słowacja Tatry Tour de Monte Rosa Warszawa Welebit Wieża widokowa Wąwóz Włochy Zachodniopomorskie Zamek Źródła Życiowo
© prawa autorskie2026 GeoŚwiat. Wszelkie prawa zastrzeżone.Blossom PinIt | Stworzony przez Blossom Themes.Napędzane przez WordPress . Polityka prywatności